środa, 22 kwietnia 2015

Codzienne życie z Owczarkiem Niemieckim

Wiele osób pyta, jak to jest mieć ONka w domu, jak wygląda dzień z futrem tej rasy. Czytając historie innych właścicieli, przeglądając fora internetowe poświęcone psom tej rasy, można natknąć się na wiele ciekawych, śmiesznych czy niezbyt śmiesznych historii z życia wziętych. Ja opiszę nasz przykładowy dzień, taki, który przewija się najczęściej.

Nando jest psem żywiołowym, co przyszło mu z wiekiem, bo niestety większość szczenięctwa spędził na tyłku. Od początku mieliśmy problem z chodzeniem na spacery, Nan po prostu nienawidził spacerów, za bramą sztywniały jego łapy, zapierał się, wracał do domu. Jeżeli jednak udało nam sie wydostać dalej niż 200 metrów poza posesję, myślami był w domu. Podejrzewałam problem ze stawami, jednak szybko się tych czarnych myśli pozbyłam, gdy zauważyłam prędkość z jaką wracał w kierunku domu i szybkie uciekanie przed smyczą dookoła ogrodu ( mając wielką działkę nie łatwo był dogonić małą czarną kulkę, nie stając na długi, ciągnący się, cieniutki ( wtedy.. ) ogonek ).  Potem z wiekiem problem zaczął znikać i  obecnie jesteśmy na etapie, gdzie nie męczy się aportując ponad godzinę non stop śnieżki, rzucane na odległość ok. 100 metrów i ćwicząc przy okazji posłuszeństwo oraz sztuczki. Czasami zastanawiam się, co lepsze..



Budzę się nagle, jeszcze nie rozumiem dlaczego, lecz za chwilę wszystko staje się jasne ( poza światem, śpiącym, bo przecież jest 4 nad ranem! ). To Nando rozpaczliwie woła mnie z kojca na poranny spacer, bo przecież szczekanie całą noc wcale go nie zmęczyło i po kilkunastu minutach odpoczynku, błogiej ciszy, jest gotów na podbój świata. Co mi pozostaje? Bywa, że pokonam łóżko, które jest cieplutkie, przyjemne, na rzecz spaceru, a co za tym idzie, na rzecz przeraźliwego zimna, plątania się w lince i pływania w ślinach psa, który postanowił dziękować mi za to, że wstałam specjalnie dla niego. Podczas spaceru, nagle każdy krzaczek jest wyjątkowo interesujący, więc trzeba stać przy nim pół godziny i delikatnie macać go nosem. Potem, jak to rano bywa, po kilkunastu sekundach orientuję się, że owe 'psy'  stojące nieopodal, to sarny nie mające zamiaru uciec i tym bardzo irytują Nanda, który postanawia pokazać im, że to jego tereny. Wtedy zaczyna się intensywne ćwiczenie przywołania, na szczęście kończące się sukcesem! Reszta spaceru zazwyczaj mija bez niespodzianek, bo nie ma  w okolicy psów idiotów i ich właścicieli idiotów, którzy wędrują lasem przed 5 rano.



Po szkole w ogrodzie wita mnie roztańczona krowa, która wprost pod nogi daje twardą gumową piłkę, mając na celu zemszczenie się za kilka godzin nieobecności, a co za tym idzie- za kilka zmarnowanych godzin, spędzonych z głową wystawioną przez płot i oczami, które wydają się prawie wypadać z oczodołów, przez intensywne wypatrywanie nadchodzącej pańci zza zakrętu.
Dawniej Nando na własną łapę próbował szukać mnie, lecz wabiony przez instynkt, gubił się nagle wśród stada owiec, zaganiając je i mając przy tym niezły ubaw. Czasami szedł odwiedzić okoliczne psy, sprawdzić co słychać u ciotki i zazwyczaj zostając u niej, po nieudanej próbie powrotu do ogrodu ( jak wchodzi się do środka?! z tej strony ogrodzenie jest o wiele wyższe niż od wewnątrz i jestem zbyt zmęczony, by przeskoczyć! )



Obserwując jak jem, przygotowuję smakołyki, ubieram się, przestępuje z łapy na łapę, niecierpliwiąc się, bo przecież tyle nowych zapachów za płotem czeka, tylu kolegów przy drodze.
Rozczarowanie ogarnia go, gdy widzi, że skręcam w stronę lasu, tylko po to, aby ekscytacja wróciła po chwili ze zdwojona siłą. Podczas spaceru dostaję od niego wiele darów dziękczynnych, najczęściej w postaci cuchnących kości znalezionych w głębi lasu,oślinionych patyków wyciągniętych specjalnie dla mnie z niedostępnych miejsc. Aportując nagle przypomina sobie, jak to cudownie było, gdy goniłam go po ogrodzie z jednym butem, czy w celu odebrania mu drogocennej lub niebezpiecznej rzeczy ( takie są najlepsze! po co brać piłeczkę, skoro można wziąć nóż, klucz  do domu, czy plik ważnych papierów? ewentualnie po raz kolejny zjeść 200 zł ? ) i skacze koło mnie niczym kangur, zachęcając do daremnej pogoni- po co, skoro i tak wiadomo, że kto ma cztery łapy i motorek w dupce, ten ma władzę?
Kiedy uświadomi sobie, że musi wrócić na moje polecenie, oddać piłkę i nie odwalać więcej numerów, udaje, że wcale nie robił tego, o czym myślałam ( po prostu coś sobie przypomniał i musiał prędko iść w tamto miejsce z piłką, odskakując jak oparzony, gdy się zbliżyłam i uciekając w podskokach w kolejną kryjówkę ).
Nando na spacerze nigdy nie siada, nie kładzie się, biega, biega, biega. Zaprasza mnie do zabawy, czy walczy o kolejne godziny aportowania.
Po drodze postanawia odwiedzić pobliski potok i wrzuca do niego piłkę, patrząc jak odpływa, i jak ja biegnę wzdłuż niego, wystawiając rozpaczliwie ręce ( o wiele za krótkie aby mogły ją cudownie wyłowić.. ) w stronę zabawki za 60 zł.. Kiedy piłka zatrzymuje się na płynących gałęziach, wchodzę na środek rzeki stąpając ostrożnie po kamieniach i próbuję utrzymać równowagę, Nando iście rozbawiony całą sytuacją dostaje głupawki i biegnie wprost na moje nogi, wpadając na nie, wrzucając mnie do wody i tym samym uwalniając piłkę, która odpływa z nurtem potoku.

Gdy wymagam od niego czegoś, na co akurat nie ma ochoty, przez kilka minut udaje, że bardzo swędzi go łopatka i drapie ją, zerkając na mnie podstępnie.
Po wielu innych wybrykach, wracamy do domu mokrzy, brudni, wyczerpani i natychmiast lądujemy- ja na łóżku, on na ziemi w kojcu, odpoczywając i nabierając energii na kolejny spacer.

Średnio już po 30 minutach Nando jest gotów na kolejny kilku godzinny spacer i czeka w gotowości.
Po kolejnym ekscytującym spacerze zaczyna szczekać i szczeka nocami, aż do 4 rano, gdy ja wstanę, wyjdę i wszystko zacznie się od początku.

                                         Typowy Owczarek 

1. Błotko i intensywne okazywanie miłości. Często podczas błotnego SPA, ja chowam się za pobliskim drzewem, aby Nando nie przypomniał sobie jak bardzo mnie kocha i nie postanowił okazać mi tego, stając na wysokości mojej głowy, będąc opartym o mnie, czy przebiec przez moje nogi i wrócić. Ewentualnie, ZUPEŁNIE przypadkiem, dokładnie otrzepać się przy mnie z tony błota.


2. Kosiarka owca, piłka owca, wszystko owca.. Będąc Owczarkiem Nando wszędzie widzi owce. Zagania kosiarki, piłki, prawdziwe owce, psy podczas zabawy, a gdy coś jest nieposłuszne, podszczypuje lub piskliwie oszczekuje. Kiedyś owcą został nazwany kurier, którego obiegał z każdej strony, prowadząc na huśtawkę i pilnując go, ew. ponownie zaganiając.


3. Ochrona domu 24/h. Nando potrafi przeszczekać całe noce, obiegać ogród co kilka minut, sprawdzając, czy nic i nikt nie wszedł do środka niezauważony ( mało prawdopodobne ).
Jest to wielki problem, szczególnie, gdy ktoś ma słabe nerwy i denerwuje się, gdy pies nieustanne dojada bez wyraźnego powodu ( dla Owczarka wszystko i tak jest wyraźnym powodem. Byleby każdy wiedział, że w środku jest on! ). Oczywiście nie każdy Owczarek szczeka całe noce, jednak przeważnie każdy patroluje posesję ( przy nich złodziej się nie przedostanie do ogrodu, a jeśli tak, to nie wydostanie ) regularnie.


4. Żarełko? To tyczy się  także działu  'typowy pies'. ONki jak to psy, kochają jedzenie. Dla jedzenia zrobią wszystko, jedzą ile widzą, bywają zaborcze o jedzenie, czasem niezbyt chętnie pozwalają drugiemu psu wyjadać smaczne kąski z ich miski. Oczywiście to zależy od socjalu.
Owczarek kocha jedzonko, jest bardzo dobre w szkoleniu jako nagroda, jednak bardziej od jedzenia, typowy Owczarek woli..


5. Czy ktoś powiedział PIŁKA?! Tak. Owczarek bardziej niż jedzenie kocha piłki we wszelkiej postaci. Może bawić się nimi godzinami, aportować, pływać za piłkami, nurkować, gdy są pod wodą, skakać po powieszone na drzewie, węszyć za nimi w wysokiej trawie, czy po prostu szarpać się z właścicielem. Dla Owczarka, który ma odpowiednio dobre skojarzenia z piłką, będzie ona najlepszą nagrodą za dobrze wykonana serię ćwiczeń, piękne przywołanie.

Sami widzicie.. niełatwe jest życie Owczarkarza..



Z racji, iż długo nie pisałam, nie wiecie jak na dzień dzisiejszy prezentuje się Nando ( 22.04.15r., 26 miesięcy ) :) Pozdrawiam!

11 komentarzy:

  1. Jaki ten Nando już duuży....
    Zapraszamy do nas dziennik-labow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj o owczarkach wiem już chyba wszystko (dwa w domu robią swoje) :D.
    Post super! :)

    H&F'
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż Nando buduje mój pozytywny obraz owczarka. Cudoooowny jest,no! :)
    Jedno jest pewne- żyjąc z owczarem nie musisz niczego się bać :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na konkurs ☺ pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Nando jest dostojnym owczarkiem! A co do wpisu to baardzo fajny.Podziwiam wstanie o tej porze i wędrówki o 5 rano ;)

    zapraszam
    http://szalonybelg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy post, Nando jest dla mnie przepięknym przedstawicielem rasy i wzbudza na mnie naprawdę duże wrażenie.

    Bardzo Was przepraszam, że dość długo u Was nie byłam, ale miałam dwie wycieczki w ostatnim czasie i naprawdę nie miałam czasu, aby usiąść przed komputer, ale już wracamy! :)
    Pozdrawiamy serdecznie!
    W&M
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Z piłą i żarełkiem się jak najbardziej zgadzam :)
    Zapraszam:
    http://chilla-onek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy post :) Musiałaś się namęczyć. Pozdrawiam i życzę mile spędzonych dni z Nando/Nandem ( jak to się odmienia?!)
    http://kira-owczarek-niemiecki.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahaha nienawidzę ludzi, którzy myślą że owczarki to rasa idealna :)
    U nas jest bardzo podobnie.Majlo potrafi wszytko spałaszować w kilka sekund tak, aby pańcia nic nie zauważyła. Kosiarka - największy wróg, trzeba jej pokazać kto tu rządzi, najlepiej szczekając i nie ustępując na krok. Piłki to Majlo kocha najbardziej. Kiedyś siostra rzuciła mu piłkę a ja stałam na drodze i pies po prostu mnie nie ominął i uderzył we mnie. Hahaha Majlo pobiegł dalej za piłką a ja leżałam na ziemi. Tak Milian mnie kocha xd. A i jeszcze ten przycisk on/off

    Post świetny, chyba mój ulubiony. Dodałabym jeszcze to, że onki to straszni złodzieje. Trzymasz zabawkę, onek przyleci i już tej zabawki nie masz...Hhaha kocham te psy <3

    OdpowiedzUsuń