czwartek, 22 czerwca 2017

Powrót | 2017

Minął rok od ostatniej notki na blogu. Nie, nie opuszczałam go wtedy na amen, po prostu potrzebowałam czasu na szkołę, uporządkowanie swojego życia prywatnego, życia z psem oraz przejść przez szereg zmian zachodzących w moim życiu.
Wracamy! Przerwa była baardzo długa, sama nie spodziewałam się, że będę potrzebować tyle czasu.

Nando ma dzisiaj 4 lata, jest nadal tym samym pięknym ONkiem ( może troszke siwizny sie pojawiło ;) ). Od 4 lat zmagamy się z cholernym przywołaniem, które przez ten rok było piękne- nagle wszystko zniszczyłam swoim brakiem odporności psychicznej, wszystko się na mnie odbijało- z kolei na psie również. Aktualnie jesteśmy na etapie takim, że Nando słysząc moje zawołanie poważnym tonem, odwraca się i biegnie w drugą stronę bez wyraźnego powodu. Przestałam teraz nad tym pracować, ze względu na potrzebę ogarnięcia SIEBIE najpierw, potem wezmę się za psa, który jest niczemu winien.
Dotarło do mnie, jak wiele, a właściwie wszystko odczuwa mój pies. Przez moje ciągle podenerwowanie, złości lub smutki, Nando zaczął dwuznacznie popatrywać na psy. Zdarzyło się również odganiać go od innego ONka, którego zaatakował, bo ten nie był mu uległy. Na szczęście kiedy tylko podeszłam i psa zabrałam, złość mu minęła.. Mijanie psów na spacerze teraz nie jest najprzyjemniejsze ze względu na to, że ja bardzo się stresuję i napinam smycz. Na pewno wiecie jaką automatycznie postawę przybiera wtedy pies. Nie określam tym mianem, rzucanie się na inne psy. Tego Nan nie robi, jednak stał sie bardzo dominujący i układa psy pod siebie. Czy to wiek, rasa i charakter? Być może. Jednak szukam winy u siebie. Mam nadzieję, że wszystko wyprostuję, zejdą ze mnie jakieś negatywne emocje i mój pies znów będzie moim aniołkiem :)

Teraz rozpoczynają się wakacje, czy mam plany? Chcę naprawić wszystkie błędy jakie popełniałam przez ten czas w relacjach z Nandem. Choć widzę, że Nan jest bardzo silny psychicznie i trzyma się tego, czego był uczony i czego jest pewny, gubi się między moimi znakami, jakie mu przesyłam, a między przyzwyczajeniami.

Bardzo ważnym elementem, jaki na stałe pojawił się w naszym życiu jest.. codzienne spacerowanie z Labradorem, który był jeszcze wcześniej niż Nando, obecny w naszym domu, jednak nie tolerował Nanda przez długi czas. Kilka razy co prawda robiłam podejście do wspólnych spacerów, jednak wąchanie wspólnego krzaka kończyło się atakiem na Nanda, który z kolei nie jest sierotą i w kaszę sobie dmuchać nie pozwoli, bałam się, że w końcu się zdenerwuje. Przewyższa wzrostem, wagą i siłą nad Labradorem Nugatem, który ma 8 lat i nie jest nauczony tego, na co sobie może pozwolić a na co nie.
Aktualnie spacerujemy już bez spięć, psy się całkowicie tolerują, bardzo za sobą przepadają i nie chcą wychodzić na spacery bez siebie :)
Nando czasem pokazuje mu, że to on rządzi, Labek bardzo się stawiał na początku, jednak ostatecznie większy i silniejszy dostał miano Macho ;).

To krótka aktualizacja. Muszę odświeżyć bloga, zmienię pewnie wygląd, powpadam do Was i do następnej notki!

PS. Jeśli chcecie nas więcej, to wpadajcie na naszego snapa- kama790, tam Nando jest codziennie! :)



Jest i owa siwizna ;p


Owczarek błotny ;p





10 komentarzy:

  1. Ja się bardzo cieszę, że wróciłaś :D
    Lubię czytać Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałabym wrócić juz na stałe! Nie wiem czy mi sie to uda, ale bede sie starać :)
      Miło, że po roku nie zapomniałaś o moim blogu :)

      Usuń
  2. Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, gdy zobaczyłam tego posta :)
    Bardzo mi was brakowało, mam nadzieję, że teraz zostaniecie na dłużej.
    Ech...te problemowe przywołanie. Może znów je na lince? U nas to pomogło.
    Co do psów to mamy podobną sytuację. Majlo czuje mój stres i napiętą smycz... Musimy się mniej stresować, Kamila. Będzie dobrze. Zazdrościmy wspólnych spacerów z labkiem, my nie mamy już żadnych psich towarzyszy (pies sąsiada, który z nami wcześniej chodził został oddany do schroniska).

    Zdjęcia jak zawsze boskie! Śliczny Nando <3
    Trzymam kciuki aby wszystko się ułożyło po twojej myśli!
    Udanych wakacji!

    Wera&Majlo

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, ja też niedawno wróciłem, dlatego teraz staram się wszystko od nowa rozkręcić. Prace nad Fleur trwają i udało mi się zauważyć jedno - jak na dziewczynkę przystało, psica jest cholernie zmienna. Jednego dnia każde zawołanie jest dla niej świętością, innego zupełnie mnie ignoruje. W każdym razie życzę powodzenia u przesyłam ciepłą energię ku poprawie nastroju. Zostajemy na dłużej ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Już myślałam, że nie wrócisz :D
    No tak, wystarczy chwila nieuwagi i cała misterna wieża się sypie... Życzę powodzenia i wytrwałości, trzymam za Was kciuki! :)
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. długo czekałam na posta, a co do Nanda to świetny z niego pies! oby jak najszybciej udało Wam się uwolnić od problemów :)

    saragsd.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie, że wróciliście. Czekam na kolejne posty :D

    Pozdrawiam, kundelektezpotrafii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nadal on mega piękny jest, mój idol <3
    Szkolenie ma to do siebie, że jak się coś sypnie, to trzeba wrócić do podstaw, aby to naprawić.
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nareszcie wracacie! Czekam na częste posty w takim razie! :)
    Powodzenia w realizacji planów :)


    Pozdrawiamy!
    http://z-zycia-owczarka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń